DRAWA i KORYTNICA czyli czyści turyści*

W upalny, długi weekend 26 – 29 maja zorganizowaliśmy

I Zlot Rodzinny o Profilu Kajakowym (ale bez fanatyzmu)

w Zatomiu, pięknie położonym w Drawieńskim Parku Narodowym (tam, gdzie do Drawy wpada Korytnica).

Uczestnicy zlotu przyjechali ze wszystkich stron Polski, a więc: Wrocławia, Leszna, Zielonej Góry i Bornego Sulinowa.


Od lewej: Mama, Tata, Ola, Andrzej, Adam, Marta, Asia.
Poniżej widać Tomka i Szymona (lat 4) oraz ich idola Adama (lat 11).


Mieszkaliśmy w sympatycznym „Pensjonacie agroturystycznym”, a kto miał ochotę, ten pływał rekreacyjnie po Drawie i Korytnicy.


DRAWA

W piątek przepłynęliśmy ostatni odcinek Drawy (brakujący nam do przepłynięcia całej rzeki), ze Starego Osieczna do Krzyża Wlkp, czyli prawie „wpadliśmy” do Noteci.
Logistykę i obiad po spływie zapewnił nam sołtys z Głuska.


Drawa na tym ostatnim, 22-kilometrowym odcinku jest szeroka i szybka, właściwie bez przeszkód. Nic dziwnego, że niektórzy od razu zasypiali …


Ale były też nagłe zwężenia …


… a nawet miejsca wymagające sprawnego manewrowania.


Jednak ogólnie to była plaża.


Postój w połowie trasy.


Efektowne urwisko.


A to już Głusko – sołtysowe mini ZOO.


KORYTNICA

Ten sobotni etap był zupełnie inny, niż szeroka Drawa z poprzedniego dnia. Korytnica jest krętą, płytką, leśną rzeką, z licznymi leżącymi drzewami, ale nie przegradzającymi całego nurtu. Były też dwie przenoski na jazach i jedno drzewo „do wysiadania”.
Spotkaliśmy ciekawą ekipę – „kajakersów” tak zamroczonych, że nie byli w stanie zrobić krótkiej przenoski. Chyba już na niej zostali ….


Wystartowaliśmy z Nowej Korytnicy, z malowniczego jeziora.


Najpierw płynęliśmy przez odcinek łąkowy …


… potem rzeczka zrobiła się leśna i dzika. Taka już była do końca.


Coś do kolekcji dziwnych napisów spotykanych na szlaku.
Nie spotkaliśmy tych psów, ale podobno naprawdę tam są.
Lepiej płynąć lewym brzegiem.


Próg, jakich kilka było po drodze.


Odpoczynek w lesie.


Koniec. Dziadzio Rysio z wnuczętami na biwaku Bogdanka.


JEZIORO ROKIET

Ostatni dzień, czyli niedzielę, spędzaliśmy rekreacyjnie.


Można było się pobujać ….


… albo popływać na pobliskim jeziorze Rokiet.


Chłopcy obserwowali przyrodę ….


… czyli kolonię kijanek.


A nawet w nią ingerowali.

Rozjechaliśmy się w bardzo dobrych nastrojach.

_____________________________________________________________
*(tytuł pochodzi ze znakomitego wiersza Taty, czyli Dziadzia Rysia, podsumowującego nasz zlot).
 

TROCHĘ STATYSTYKI
 
Data Trasa Kto płynął
27.05.2005 Drawa (Stare Osieczno – Krzyż) Tata, Mama, Adam R., Ola, Tomek, Marta, Asia, Adam S.
28.05.2005 Korytnica (Nowa Korytnica – biwak Bogdanka) Tata, Ola, Adam R, Asia,
Adam S.

Razem: 33 km