|
Piławka
30 kwietnia / 1 maja 2005
W tę słoneczną sobotę i dość ładną niedzielę przepłynęliśmy Piławkę i
jesteśmy nią zachwyceni.
Najpierw jezioro Bytyń Wielki, o gładkiej tafli i idealnie widocznym dnie,
potem urokliwe jeziorko Bytyń Mały, a potem już cały czas rzeka. Ilość
zwałek przyzwoita - tak ze 2-5 zw/km. Długi odcinek rzeki opanowały bobry,
które oprócz zwałek, zbudowały kilka efektownych tam. W trzech miejscach
widzieliśmy żeremia.
W dolnym biegu rzeka przyspiesza, jest trochę małych bystrzy, zwałki
oczywiście też, a także dwa momenty jak na rzece górskiej - WW3 jak nic (a
może i więcej), ale woda sama zwozi ;)
Pod koniec zaskoczenie - ujście rzeczki Żydówki do Piławki - czysta woda bez
zapachu !!!(kiedy płynąłem w 1982 dzieckiem będąc, Żydówka była cuchnącym
ściekiem z Wałcza). Na koniec mieliśmy jeszcze jedną atrakcję – płynięcie
nocne.
W 2 dni przepłynęliśmy 26 km, pokonując kilkadziesiąt zwałek. Na ostatnich
kilometrach dogoniła nas ekipa na 2 kajakach, która przepłynęła całą Piławkę
w jeden dzień (ale trochę im przetarliśmy :).
Rzeka jest po prostu rewelacyjna, chociaż na pewno nie nadaje się dla dużych
spływów.
GALERIA

Ekipa na starcie.
W dolnym rzędzie dzieci młodsze: Tomek, Martynka, Hubert i Mateusz.
W górnym rzędzie dzieci starsze: Ela, Jacek, Ola, Ewa, Adam,
Mariusz.

Jezioro Bytyń Wielki - jedno z największych na Pomorzu Zachodnim.

Tomek z nowym wiosełkiem, zrobionym przez Radka Wasilewskiego.

Zastawka zaraz za jeziorem …

… i zaczyna się Piławka.

Wpływamy na jezioro Bytyń Mały. …

… a z jeziora znowu na Piławkę.
Teraz będzie dużo zwałek,
które pokonywaliśmy różnymi sposobami:

nad …

pod …

bardzo nad …

bardzo pod …

pod i nad …

na rympał …

na pych …

Ola tyle razy wyskakiwała na zwałki …

… że aż nie miała czasu wsiąść do kajaka.

Ale były i odcinki dłuższego płynięcia. Cały czas świeciło słońce.

Osada Pilow.
Miejsce sentymentalne, bo biwakowaliśmy tutaj z Tatą 23 lata temu.

Kolejka do bystrza.

Widoczek z Piławki.
Królestwo bobrów

Zjazd z bobrowej tamy.

Ta sama tama z drugiej strony.

Start drugiego dnia.

Inna bobrowa tama.

Żeremie.

Inna tama, tym razem na odcinku łąkowym.

Bobrowe rozlewiska.

Obiadek – już za odcinkiem „bobrowym”.

STRONG MEN.

Kolejna zwałka.

Zamyśleni kajakarze.

Ludzie, kajak zgubiłam !

To nic, złapię następny.

To była ciekawa zwałka – jedno drzewo, przegradzające rzekę dwa razy.

I znowu biała woda na Piławce.

Kamienną przenieśli w zachodniopomorskie ?

Jeszcze ileś tam zwałek i o zmroku wpłynęliśmy do Dobrzycy.
Ostatnie dwa kilometry przepłynęliśmy zupełnie po ciemku,
ale wszystko skończyło się szczęśliwie.
TROCHĘ STATYSTYKI
| Data |
Trasa
|
Kto
płynął |
| 30.04 – 1.05.2005 |
Piławka i Dobrzyca
(z Drzewoszewa nad jeziorem Bytyń Wielki do Ostrowca). |
Widać na pierwszym
zdjęciu. |
Razem: 26 km
Po przepłynięciu Piławki możemy powiedzieć, że znamy już całe dorzecze
Piławy.
|