Wielkanocna Gwda „górska”

Spośród szlaków położonych nie dalej, niż godzinę jazdy od domu, na
wielkanocną wycieczkę (27 marca) wybraliśmy "górski" odcinek Gwdy.
Nasz spływ nie był poprzedzony zbyt dokładnym rozeznaniem, wiec na miejscu planowanego startu (przenoska w Tarnowskim Młynie) okazała się stać Fabryka Tektury S.A., całkowicie zamykająca dostęp do rzeki. Napis przy wejściu głosił, ze niezatrudnionym wstęp wzbroniony, wiec na pertraktacje z portierem poszła Ola. Niestety portier okazał się portierką i ponieśliśmy porażkę. Pani za to objaśniła nam, jak dojechać do miejsca położonego ok. 1 km w górę rzeki i tak tez zrobiliśmy.
Najpierw przepłynęliśmy rozlewisko przed fabryką, potem przenoska na terenie fabryki – wysoki próg, z potężną falą na dole i kilkunastometrowym odcinkiem szybkiego nurtu, gdzie była okazja poćwiczyć elementy pływania górskiego.
Potem kilka km szerokiej i szybkiej rzeki. Brzegi przesuwają się w zawrotnym, jak na niziny, tempie. Przyroda już powoli budzi się do życia. Śpiewały pojedyncze ptaki, gdzieś tam stukał dzięcioł, przez chmury przeświecało słoneczko.
Ujście Płytnicy przegapiliśmy, a potem zaczął się właściwy odcinek "górski". Kilka sporych bystrzy, solidne głazy w nurcie, niekiedy spore, stojące fale - naprawdę fajna jazda. Podobno latem tych bystrzy jest o wiele więcej, teraz wysoka woda prawdopodobnie niektóre przykryła. Na niektórych bystrzach zatrzymywaliśmy się na dłużej, żeby trochę się pobawić.
Szybka woda kończy się pod mostem w Krępsku. Odpoczynek przy polu biwakowym i zajeździe „ze słoniem” – polecamy (to jest przy trasie Piła-Koszalin). Potem malowniczy odcinek o urwistych, piaszczystych brzegach, porośniętych sosnowym lasem, za chwilę Gwda rozlewa się w Zalew Dobrzycki.
Kończymy na parkingu PZW, niemiłosiernie zaśmieconym.
Dalszy odcinek Gwdy (do Piły) już znamy, bo płynęliśmy w zimie ze "ZWAŁKĄ".

GALERIA


Nasze kajaczki po raz pierwszy w tym roku na bagażniku.


Start powyżej fabryki w Tarnowskim Młynie.


Próg na terenie fabryki …


… i trochę „białej wody” za nim.


Po krótkiej zabawie …


… płyniemy dalej …


… szybką i szeroką rzeką.


Takie mieliśmy widoczki.


Bobry nie próżnują.

A potem wyczerpała nam się bateria w aparacie.

TROCHĘ STATYSTYKI
 
Data Trasa Kto płynął
27.03.2005 Gwda (z Tarnowskiego Młyna do Zalewu Dobrzyckiego) Ola i Adam

Razem: 17 km